Tata sam w domu 6


Jest się czego bać  ?

Wiem ze słyszenia, że wielu z was ma obawy przed zostaniem sam na sam z dzieckiem dłużej niż 15 min. Czy jest się czego bać ? Czy dziecko może nam coś zrobić ? Czy my możemy coś zrobić dziecku ? Otóż, będąc rodzicem, który nie chce krzywdy dla swojego dziecka bardzo ciężko jest mu ją zrobić. Należałoby być bardzo nie ostrożnym.

Często strach przez zostaniem z dzieckiem napędzany jest przez nasze społeczeństwo robiące z nas ojców kaleków, którzy z jakichś dla mnie nie zrozumiałych powodów nie mogą i nie umieją zająć się dzieckiem.
– Na prawdę zostajesz sam z dzieckiem?
– Jak ty sobie sam poradzisz z nią przez tyle czasu ?
– A co jak będzie płakać/zrobi kupę itd ? 

Czasami słyszę teksty typu:
– mój mąż został sam w domu z dwójką dzieci a ja mogłam jechać na zakupy , nie było mnie z 3h !
– a mój to pozwolił do kina wieczorem wyjść i sam został z małą (notabene pierwszy raz z 5 miesięcy życia i mała już spała) 

Proszę was…. Zajmowanie się dzieckiem przez ojca nie robi z niego jakiegoś super bohatera jakby to była czynność heroiczna niczym oddanie nerki obcej osobie. Jeżeli matka się zajmuje dzieckiem cały dzień i noc to nikt nie pyta jak sobie radzi, czy potrzebuje pomocy itd. Po prostu musi sobie radzić i koniec.

Od samego początku powtarzałem żonie, że ja to mogę siedzieć na tacierzyńskim w domu. Jakoś wizja spędzania czasu z najwspanialsza małą istotą na świecie wcale mnie nie przerażała. Oczywiście jak przystało na porządną mamę to ona zostaje w domu ale mimo wszystko kiedy trzeba ją zastąpić nie mam żadnych obiekcji w związku z tym.

Stereotypowo…

Myślenie większości osób wygląda tak:
– dziecko pod opieką ojca na pewno jest głodne, brudne i nieszczęśliwe
– ojciec przerażony jak tylko mama wyjdzie za próg domu
– tysiąc nieodebranych połączeń od taty bo nie wiadomo co zrobić jak dziecko zrobi kupę, płaczę itp.

Bardzo często stereotyp ten jest utrzymywany również przez matki, które czytając w popularnych poradnikach dobrego wychowywania otrzymują właśnie takie rady, że to tylko ona może temu podołać, że ojciec to nie da rady.

Później sytuacja wygląda tak, że matki boją się zostawiać dzieci z tatusiami, robią wszystko wokół dziecka a następnie krzyczą na mężów, że nic nie pomogą w domu, nie zajmą się dzieckiem choćby na chwile i że nie mają żadnej pomocy z ich strony. W takich sytuacjach są jednak same sobie winne…

Panowie, proszę….

Proszę was Panowie, nie ma się czego bać ! Jeżeli żona myśli stereotypowo to wy spróbuje wybić jej to z głowy. Sami zaproponujcie pomoc i chęć zostania z dzieckiem. Zapewnijcie ją, że przecież nic złego się nie stanie. Jesteście chyba zdolni do tego by trochę żonę odciążyć i pomóc w codziennych obowiązkach ? To nie boli. Nie róbcie z siebie flegmatyków, którzy nie umieją sobie poradzić w żadnej sytuacji. Jeżeli nie myśli w ten sposób tym lepiej. Zaangażujcie się !

Ja wiem, że ciężka praca 8h i potem to tylko przed telewizorem i piwkiem bo się przecież należy. No ale doba ma 24h dla każdego. Pracujesz 8 śpisz 8 (po co? ) to zostaje ile ? Jak dobrze liczę to kolejne 8 godzin. Matka ma 24h z czego snu może z 5 godzin i resztę z dzieckiem, co nie jest relaksem w SPA.

Ja pracuję czasami po 8-15h. Ale jeżeli mam chwilę przerwy przychodzę na górę (pracuję piętro niżej) i staram się odciążyć (chociaż żona pewnie powie inaczej 😛 – bo to zawsze za mało). Jak mam więcej wolnego to spędzam więcej czasu.

Rzeczywistość vs wyobrażenia

W realu jednak spędzanie czasu z małą trochę różni/ło się od mojego wyobrażenia o tym. Miało to wyglądać tak, że jak nie śpi to się bawimy i wygłupiamy razem, bez krzyku, płaczu i tym podobnych. No bo po co płakać jak siedzę z tatą i nic mi się nie dzieje? No ale jednak… Czasami trzeba o sobie przypomnieć i nie jest już tak kolorowo. Byliśmy mimo wszystko w o tyle w dobrej sytuacji, że przez pierwsze miesiące Maja bardzo dobrze spała i jadła regularnie. Ten czas kiedy płakała nie był częsty i długi. Nie miała kolek i problemów ze spaniem.  Jadła bardzo chętnie, aż za dużo. Jedzenie 10min, rozrywka 20min i sen 2,5h i tak w kółko. Dopiero z biegiem czasu doszła do obecnego momentu kiedy podobnie jak tata uważa, że sen to strata cennego czasu w którym można zrobić sporo fajnych rzeczy i wystarczy jej w ciągu dnia 2×20 min 🙂

Także w rzeczywistości to nie jest takie spokojne spędzanie czasu kiedy mogę siedzieć na laptopie, tv czy czytać książkę podczas gdy mała się sama bawi. Trzeba poświęcić trochę czasu na zabawę z nią ale  jest to czas spędzony bardzo dobrze. W doborowym wręcz towarzystwie. Dwu sekundowy uśmiech na twarzy puści w zapomnienie ostatnie 10 min płaczu 😉 Nie ma nic lepszego od szczęśliwego dziecka.

Pisząc tego posta siedzę z Mają od 7 do 15. Żona sobie pracuje a Maja lekko chora nie poszła do żłobka. Żyjemy, mamy się dobrze, pojedzeni i szczęśliwi 🙂


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

6 komentarzy do “Tata sam w domu